Filtrowanie produktów powinno przede wszystkim pomagać klientom przeglądać ofertę, ale nie każda kombinacja filtrów powinna tworzyć stronę dostępną w Google. Najlepszym rozwiązaniem jest świadome wybranie tych filtrów, które odpowiadają na realne zapytania użytkowników, i ograniczenie indeksowania pozostałych kombinacji. W przeciwnym razie sklep może wygenerować tysiące podobnych adresów URL bez większej wartości dla użytkownika.
Dlaczego filtry mogą tworzyć tak wiele adresów?
Załóżmy, że kategoria „buty sportowe” pozwala filtrować produkty według marki, koloru, rozmiaru, płci, ceny i materiału.
Użytkownik może wybrać na przykład:
buty sportowe + czarne + męskie + rozmiar 43 + marka X
Jeżeli każda zmiana filtra generuje nowy adres URL, liczba możliwych kombinacji szybko rośnie. Do tego mogą dochodzić parametry sortowania, paginacji czy sposobu wyświetlania produktów.
Samo istnienie takich adresów niekoniecznie jest błędem. Problem zaczyna się wtedy, gdy wyszukiwarka może indeksować ogromną liczbę stron, które niewiele się od siebie różnią.
Które filtry warto indeksować?
Niektóre filtrowane strony mogą być bardzo dobrymi stronami docelowymi SEO.
Przykładem może być fraza „czarne buty do biegania męskie”. Jeśli sklep posiada odpowiednią liczbę takich produktów, a użytkownicy rzeczywiście szukają takiej kombinacji cech, warto rozważyć przygotowanie osobnej strony.
Taki adres powinien jednak działać jak normalna kategoria. Powinien mieć stabilny URL, właściwy title i H1, odpowiedni zestaw produktów oraz sensowne linkowanie wewnętrzne.
Nie należy natomiast indeksować kombinacji wyłącznie dlatego, że technicznie można je wygenerować.
Jakich kombinacji zwykle nie warto indeksować?
Szczególnej uwagi wymagają bardzo wąskie zestawienia, na przykład:
- buty + czarne + rozmiar 43 + producent X + cena od 300 do 350 zł,
- telewizory + sortowanie od najtańszych,
- kurtki + rozmiar L + czerwone + konkretna metoda dostawy,
- strony różniące się wyłącznie kolejnością produktów.
Takie URL-e mogą być potrzebne użytkownikowi podczas korzystania ze sklepu, ale nie oznacza to, że powinny konkurować o ruch organiczny.
Filtrowanie jest funkcją sklepu. Strona SEO jest natomiast konkretnym adresem przygotowanym po to, aby odpowiadać na określoną potrzebę użytkownika.
Jak uporządkować filtrowanie produktów krok po kroku?
1. Sprawdź, jakie adresy generują filtry
Przetestuj różne kombinacje i zobacz, czy zmienia się URL. Sprawdź również, czy takie strony mogą być indeksowane oraz czy pojawiają się w mapie XML lub linkowaniu wewnętrznym.
2. Wybierz filtry wartościowe dla SEO
Przeanalizuj sposób wyszukiwania produktów. W jednej branży ważny może być producent, w innej materiał, zastosowanie albo kolor.
Jeśli użytkownicy regularnie szukają „laptopów gamingowych 17 cali”, taka kombinacja może zasługiwać na dedykowaną stronę. Nie oznacza to jednak, że trzeba indeksować każdą możliwą przekątną, markę, pojemność dysku i zakres ceny jednocześnie.
3. Ogranicz zbędne kombinacje
Sposób ograniczenia indeksacji zależy od konstrukcji sklepu. Można wykorzystywać odpowiednie rozwiązania dotyczące indeksowania, canonicali, parametrów URL oraz linkowania.
Nie istnieje jedna konfiguracja właściwa dla każdego sklepu. Ważne, aby nie wdrażać mechanicznie noindex, canonicala lub blokady indeksowania bez sprawdzenia, jak dany typ strony jest wykorzystywany.
4. Zadbaj o linkowanie do wartościowych stron
Jeżeli wybrane kombinacje filtrów mają zdobywać ruch z Google, nie powinny być całkowicie ukryte w strukturze sklepu. Warto linkować do nich z odpowiednich kategorii, podkategorii lub treści poradnikowych.
Czy canonical rozwiązuje cały problem?
Canonical może wskazywać preferowaną wersję strony, ale nie powinien być traktowany jako uniwersalne lekarstwo na wszystkie problemy z filtrowaniem.
Jeżeli sklep tworzy ogromną liczbę zbędnych URL-i i intensywnie do nich linkuje, samo dodanie canonicala nie porządkuje całej architektury.
Najpierw warto zdecydować, które adresy są rzeczywiście potrzebne. Dopiero później można dobrać odpowiednie rozwiązania techniczne.
Brak indeksacji filtrowanej strony niekoniecznie jest błędem
W audycie sklepu można znaleźć setki lub tysiące stron filtrów, których Google nie indeksuje. Nie zawsze wymaga to naprawy.
Często dotyczy to sortowania, kombinacji rozmiarów i kolorów, parametrów cenowych, technicznych adresów URL czy bardzo wąskich zestawów produktów. Takie podstrony mogą być użyteczne podczas zakupów, ale nie muszą pojawiać się w wynikach wyszukiwania.
Podobnie brak bezpośredniej sprzedaży z niektórych stron nie oznacza problemu. Poradniki, FAQ, strony informacyjne i kategorie nadrzędne mogą pełnić inną funkcję w ścieżce klienta.
Najważniejsze w SEO filtrowania produktów jest więc rozdzielenie dwóch celów. Klient powinien mieć możliwość swobodnego zawężania oferty, natomiast Google powinno otrzymać uporządkowany zestaw wartościowych stron docelowych. Zamiast indeksować każdą możliwą kombinację, lepiej świadomie wybrać te, które mają realny potencjał wyszukiwania i rzeczywiście pomagają użytkownikowi znaleźć odpowiednie produkty.